Być może słyszeliście już o planach UE wprowadzenia zakazu pojazdów z silnikami spalinowymi od 2035 r., a plan ten uzyskał poparcie Parlamentu Europejskiego i Rady Europejskiej. Zatem teraz państwa członkowskie muszą przedstawić plan zmierzający do osiągnięcia porozumienia.
Co ciekawe, cel redukcji emisji CO2 o 100% dotyczy nie tylko pojazdów osobowych, ale także pojazdów użytkowych. Parlament Europejski uważa, że branża jest gotowa na ten krok, a inne osoby zaznajomione z tą sprawą twierdzą, że do 2035 r. rynek pojazdów elektrycznych rozwinie się na tyle, aby zapewnić masom niedrogie pojazdy elektryczne. Nie wspominając już o tym, że rynek sprzętu używanego będzie się szybko rozwijał w ciągu najbliższych 10 lat.
Z drugiej strony dyrektorzy generalni Stellantis i BMW uważają, że takie środki ograniczające zaszkodzą jedynie całemu sektorowi. Całkowita sprzedaż pojazdów znacznie spadnie, co wymusi zamknięcie fabryk i zagrozi wielu miejscom pracy. Dodatkowo zmniejszone moce produkcyjne podniosą ceny pojazdów elektrycznych i sprawią, że będą one nieosiągalne nawet dla Europejczyków z klasy średniej.
Tak czy inaczej, zakaz ten stanowi istotną część tzw. pakietu fit-for-55, czyli szerszego planu redukcji emisji CO2 o 55% na Starym Kontynencie. Aktualne statystyki pokazują, że około 27% emisji CO2 pochodzi z transportu, a 70% z transportu drogowego. W dłuższej perspektywie UE dąży do zastąpienia konwencjonalnych statków i ciężarówek w pełni elektrycznymi alternatywami. Warto zauważyć, że pojazdy napędzane wodorem są nadal realnym rozwiązaniem, ale czas pokaże, czy będą lepsze od pojazdów elektrycznych.